Już kiedyś wspominałem, że hip-hop nie jest moją mocną stroną. Jednak czasem słucham i mam ulubionych wykonawców.
W 1985 roku ukazała się przełomowa dla tego gatunku płyta "King of Rock". Po raz pierwszy w historii do podkładów rapowania użyto prawdziwych, żywych instrumentów. W dodatku były to dość ciężkie riffy gitarowe nie kojarzone do tej pory z hip-hopem. Ale to nie koniec nowości. Również na tym albumie po raz pierwszy pojawił się nowy styl rymowania - jeden wokalista kończył wers, a drugi ciągnął następny... Dzięki takim zabiegom Run DMC, bo o nich tutaj mowa stali się najbardziej wpływowym zespołem hip-hopowym w USA.
Jak nieraz wspominałem bardzo lubię mieszanie gatunków, więc ta płyta baaaardzo przypadła mi do gustu. Teraz brzmi to może trochę archaicznie, jednak nadal energia płynąca z tej płyty poraża... Myślę, że gdyby nie Run DMC to nie byłoby zespołów w stylu Rage Against The Machine, czy niektórych utworów Anthrax...
A tak w ogóle to dzisiaj jest rocznica śmierci Jam Master Jay'a - jedynego członka zespołu, którego pseudonim nie występuje w nazwie grupy. W 2002 roku został zastrzelony w studiu nagraniowym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 października 2011
środa, 2 lutego 2011
ICP
Nie jestem wielkim miłośnikiem hip-hopu i rapu. Ledwo odróżniam jedno od drugiego, a i to nie zawsze. A tu znawcy rzucają jeszcze takimi nazwami stylów jak rapcore, juggalo rap, horrorcore... Nie ważne.
Ważne jest to, że i w tych gatunkach znajduję się wykonawcy, którzy mnie zachwycają. Najczęściej wpadają do mojego odtwarzacza całkowicie przypadkowo i zapewne więcej ciekawych rzeczy by się znalazło, gdybym śledził uważnie ten rynek muzyczny. Ale nie śledzę :)
I zupełnie przypadkowo trafiłem kiedyś na Insane Clown Posse. Zespół, jak dla mnie, zaskakujący - zawsze lubiłem wykorzystanie dziwnych beatów, pokręconego śpiewu. Tutaj mamy tego dużo, a do tego specyficzny, jak na tego rodzaju wykonawców, image zespołu. Mam kilka płytek i baaaardzo mi się podobają.
Insane Clown Posse są dość płodną grupą - do chwili obecnej naliczyłem około 30 wydawnictw (od 1990 roku). Nie śledzę jakoś specjalnie ich kariery, ale od czasu do czasu lubię czegoś z ich twórczości posłuchać...
To jeden z takich zespołów, który się albo od razu pokocha, albo znienawidzi...
Ważne jest to, że i w tych gatunkach znajduję się wykonawcy, którzy mnie zachwycają. Najczęściej wpadają do mojego odtwarzacza całkowicie przypadkowo i zapewne więcej ciekawych rzeczy by się znalazło, gdybym śledził uważnie ten rynek muzyczny. Ale nie śledzę :)
I zupełnie przypadkowo trafiłem kiedyś na Insane Clown Posse. Zespół, jak dla mnie, zaskakujący - zawsze lubiłem wykorzystanie dziwnych beatów, pokręconego śpiewu. Tutaj mamy tego dużo, a do tego specyficzny, jak na tego rodzaju wykonawców, image zespołu. Mam kilka płytek i baaaardzo mi się podobają.
Insane Clown Posse są dość płodną grupą - do chwili obecnej naliczyłem około 30 wydawnictw (od 1990 roku). Nie śledzę jakoś specjalnie ich kariery, ale od czasu do czasu lubię czegoś z ich twórczości posłuchać...
To jeden z takich zespołów, który się albo od razu pokocha, albo znienawidzi...
Subskrybuj:
Posty (Atom)