W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku bardzo popularne były w Polsce zespoły grające muzykę andyjską. Wiązało się to zapewne m.in. z tym, że pojawiło się w naszym kraju sporo studentów z tamtych rejonów :) Ale jednak trzon najlepszych z tych grup tworzyli Polacy…
I były to grupy naprawdę bardzo dobre! Wręcz rewelacyjne, lepsze od oryginalnych :) Szczególnie ważne były Varsovia Manta i Sierra Manta.
Pierwszą kasetę Varsovii Manty mam do dzisiaj – zajechana strasznie, bo uwielbiałem tę płytę. Pamiętam, że chyba w 1985 lub 86 zawitali do naszej szkoły średniej i w ramach akcji umuzykalniania (to były różne koncerty organizowane chyba przez Filharmonię Łódzką) dali mały koncert + opowiadali o muzyce, instrumentarium, strojach itp. Indian andyjskich. To było naprawdę fajne :) Któryś z tych zespołów widziałem też na Międzynarodowym Festiwalu Folklorystycznym „Świat pod Kuczerą” w Legnicy…
Zawsze lubiłem folk. Muzyka andyjska charakteryzuje się ciekawymi instrumentami (głównie klimat tworzy zampona), których brzmienie nie da się pomylić z innymi. Mimo tego, że te zespoły nie są już tak popularne jak u nas, a i sama muzyka została trochę zapomniana, to naprawdę warto ich posłuchać… Polecam!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 kwietnia 2015
czwartek, 16 lutego 2012
Sadownicy
A tym razem jeszcze inne spojrzenie na muzykę... Relacja "live" :) Czyli wrzucam płytę, której nie znam, a nawet zespołu, którego w ogóle nie znam i piszę na bieżąco jakie sprawia na mnie to wrażenie...
Z pudełka z napisem MegaTotal wyciągnąłem kartonik z nazwą Czerwieńsza Strona Jabłka. Płyta nosi tytuł "Ratuje świat!". Noooo, nazwa zespołu, tytuł płyty, okładka i jej kolorystyka podpowiadają mi, że będzie folk, a dawno nic nowego w tym gatunku (jednym z moich ulubionych) nie słuchałem. Jeszcze rzut oka na "listę startową" i lecimy!!!
1. "Już jest po mnie"
Pierwsze co mnie uderza, to fakt, że to wcale nie folk! To delikatny rock + trochę funk... Druga sprawa - albo mam bardzo kiepski sprzęt, albo nagranie kiepsko zrealizowane. Czuję w tym kawałku duży potencjał, ale jakoś słabo brzmią instrumenty i wokal. Całości pod względem brzmienia brakuje głębi i wyrazistości. Tekstowo może nie najwyższych lotów, ale niebanalnie i ciekawie. Duży plus za ładne zmiany - zwrotka dość energetyczna, refren ładnie spokojny - i to wszystko pasuje do siebie.
2. "Chcę być małym chłopcem"
Znowu brzmienie, któremu brakuje głębi... O! Reggae! Plus za dykcję wokalisty! Zaśpiewał wyraźnie "latarką", a nie "latarkoooooom". Za mało wyraźnie słyszalna selekcja instrumentów. Tworzą "ścianę dźwięku", ale nie w tym pozytywnym znaczeniu - minus dla studia i producentów (albo mojego sprzętu). Tekst baaaaardzo mi się podoba! Bardzo fajny kawałek!!!
3. "Grosz"
Początek jak stare, dobre Róże Europy + Chłopcy z Placu Broni, a do tego Wolna Grupa Bukowina. Poważnie! Takie pomieszanie. Brzmienie trochę lepsze niż poprzednio, ale to może dlatego, że mniej instrumentów na raz ;) Tekstowo początkowo wydaje się poetycko, ale jak się zastanowić, to jednak... głupio...
4. "Piekło"
Znowu okolice reggae - fajnie :) Brzmienie jakby czystsze. I jakby wokal bardziej się odnajduje w tym kawałku. Tekstowo również fajnie. Coś mi się wydaje, że w tym utworze wszyscy członkowie zespołu odnaleźli się w pełni. Czuć feeling, czuć przekaz, czuć energię - na razie najlepszy kawałek! Chce się człowiekowi bujać :)
5. "na każdą myśl"
I jakby znowu czystsze brzmienie. Ale tylko przez chwilę... Przy większej ilości instrumentów jednak znowu problem z selektywnością dźwięku. Kawałek jakby niepotrzebny. Jakby napisany na siłę na Przegląd Piosenki Aktorskiej - czyli ani to piosenka, ani aktorstwo... Muzyka odwraca uwagę od tekstu, a jak się człek próbuje skupić na tekście to albo ucieka muzyka, albo muzyka jednak zabija próbę odczytania tekstu... Najsłabszy kawałek na razie...
6. "Moje dłonie"
Funk... Jazz... Pop-rock... Zwrotki całkiem fajne. Gorzej w refrenie, bo znowu brzmienie zbyt płaskie i zbyt wszystko zlewa się w jedno. Pięknie brzmią momenty przejścia z energetycznego działania w bardziej liryczne, spokojne... Solówka końcowa bardzo fajna - nóżki same zaczynają tupać - szkoda, że taka krótka :(
7. "Ratuję świat"
Oj, zbyt muzycznie poetycko się to dla mnie zaczyna... Ufff, jednak reggae... Jednak znowu produkcja za mało wyraźna i mam problemy ze zrozumieniem słów zagłuszanych przez instrumenty...Tekstowo byłoby bardzo, bardzo ok, gdyby nie skojarzenie z "Załogą G" Hurtu i autoironicznym "Bohaterem ostatniej akcji" ;)
8. "Znajdę cię"
Początek super - człek sam zaczyna śpiewać "Jeszcze nie wiem jak, jeszcze nie wiem gdzie, ale znajdę ciebie, nawet w niebie, nawet tam"... Ale potem robi się zbyt przekombinowanie i nie można tak łatwo zanucić - to wcale nie znaczy, że jest źle... Momentami przywodzi na myśl wręcz Michała Bajora :)
9. "Usta, oczy"
Powtórzyć się muszę - produkcja znowu słaba. Wokal w bardziej energetycznych momentach źle słyszalny... "Mój świat jest dychotomiczny"... Takich słów chyba nigdy nie słyszałem w tego rodzaju muzyce :) Skrzypce fajne :)
10. "Żurawie"
O! Wreszcie coś folkowego! Hm... Jednak to folk w stylu... Czerwonych Gitar. No poważnie... Wyobraźcie sobie Czerwone Gitary udające zespół folkowy podlane lekkim sosem psychodelii...
Powyższy zapis jest prawdziwy - powstał podczas pierwszego odsłuchania płyty zespołu Czerwieńsza Strona Jabłka. Zespołu, który sprawił na mnie wrażenie, jakby to były dwie różne ekipy. Jeden zespół grający bardzo fajne, dojrzałe reggae, drugi jakby wahał się, czy ma iść w stronę poezji śpiewanej, czy jednak być zespołem rockowym.
Całości zabrakło odpowiedniego realizatora dźwięku - zbyt płytkie brzmienie, chwilami niepotrzebnie zlewało się to w "ścianę dźwięku". Niepotrzebnie, bo to nie ten rodzaj muzyki...
Nie twierdzę, że po przesłuchaniach kolejnych nie zmienię zdania - jak napisałem wcześniej była to "relacja na żywo"...
A teksty są naprawdę super i to chyba najmocniejsza strona tego wydawnictwa...
Acha, żal mam do autorów opracowania graficznego - myślałem po okładce, że to folk ;)
Z pudełka z napisem MegaTotal wyciągnąłem kartonik z nazwą Czerwieńsza Strona Jabłka. Płyta nosi tytuł "Ratuje świat!". Noooo, nazwa zespołu, tytuł płyty, okładka i jej kolorystyka podpowiadają mi, że będzie folk, a dawno nic nowego w tym gatunku (jednym z moich ulubionych) nie słuchałem. Jeszcze rzut oka na "listę startową" i lecimy!!!
1. "Już jest po mnie"
Pierwsze co mnie uderza, to fakt, że to wcale nie folk! To delikatny rock + trochę funk... Druga sprawa - albo mam bardzo kiepski sprzęt, albo nagranie kiepsko zrealizowane. Czuję w tym kawałku duży potencjał, ale jakoś słabo brzmią instrumenty i wokal. Całości pod względem brzmienia brakuje głębi i wyrazistości. Tekstowo może nie najwyższych lotów, ale niebanalnie i ciekawie. Duży plus za ładne zmiany - zwrotka dość energetyczna, refren ładnie spokojny - i to wszystko pasuje do siebie.
2. "Chcę być małym chłopcem"
Znowu brzmienie, któremu brakuje głębi... O! Reggae! Plus za dykcję wokalisty! Zaśpiewał wyraźnie "latarką", a nie "latarkoooooom". Za mało wyraźnie słyszalna selekcja instrumentów. Tworzą "ścianę dźwięku", ale nie w tym pozytywnym znaczeniu - minus dla studia i producentów (albo mojego sprzętu). Tekst baaaaardzo mi się podoba! Bardzo fajny kawałek!!!
3. "Grosz"
Początek jak stare, dobre Róże Europy + Chłopcy z Placu Broni, a do tego Wolna Grupa Bukowina. Poważnie! Takie pomieszanie. Brzmienie trochę lepsze niż poprzednio, ale to może dlatego, że mniej instrumentów na raz ;) Tekstowo początkowo wydaje się poetycko, ale jak się zastanowić, to jednak... głupio...
4. "Piekło"
Znowu okolice reggae - fajnie :) Brzmienie jakby czystsze. I jakby wokal bardziej się odnajduje w tym kawałku. Tekstowo również fajnie. Coś mi się wydaje, że w tym utworze wszyscy członkowie zespołu odnaleźli się w pełni. Czuć feeling, czuć przekaz, czuć energię - na razie najlepszy kawałek! Chce się człowiekowi bujać :)
5. "na każdą myśl"
I jakby znowu czystsze brzmienie. Ale tylko przez chwilę... Przy większej ilości instrumentów jednak znowu problem z selektywnością dźwięku. Kawałek jakby niepotrzebny. Jakby napisany na siłę na Przegląd Piosenki Aktorskiej - czyli ani to piosenka, ani aktorstwo... Muzyka odwraca uwagę od tekstu, a jak się człek próbuje skupić na tekście to albo ucieka muzyka, albo muzyka jednak zabija próbę odczytania tekstu... Najsłabszy kawałek na razie...
6. "Moje dłonie"
Funk... Jazz... Pop-rock... Zwrotki całkiem fajne. Gorzej w refrenie, bo znowu brzmienie zbyt płaskie i zbyt wszystko zlewa się w jedno. Pięknie brzmią momenty przejścia z energetycznego działania w bardziej liryczne, spokojne... Solówka końcowa bardzo fajna - nóżki same zaczynają tupać - szkoda, że taka krótka :(
7. "Ratuję świat"
Oj, zbyt muzycznie poetycko się to dla mnie zaczyna... Ufff, jednak reggae... Jednak znowu produkcja za mało wyraźna i mam problemy ze zrozumieniem słów zagłuszanych przez instrumenty...Tekstowo byłoby bardzo, bardzo ok, gdyby nie skojarzenie z "Załogą G" Hurtu i autoironicznym "Bohaterem ostatniej akcji" ;)
8. "Znajdę cię"
Początek super - człek sam zaczyna śpiewać "Jeszcze nie wiem jak, jeszcze nie wiem gdzie, ale znajdę ciebie, nawet w niebie, nawet tam"... Ale potem robi się zbyt przekombinowanie i nie można tak łatwo zanucić - to wcale nie znaczy, że jest źle... Momentami przywodzi na myśl wręcz Michała Bajora :)
9. "Usta, oczy"
Powtórzyć się muszę - produkcja znowu słaba. Wokal w bardziej energetycznych momentach źle słyszalny... "Mój świat jest dychotomiczny"... Takich słów chyba nigdy nie słyszałem w tego rodzaju muzyce :) Skrzypce fajne :)
10. "Żurawie"
O! Wreszcie coś folkowego! Hm... Jednak to folk w stylu... Czerwonych Gitar. No poważnie... Wyobraźcie sobie Czerwone Gitary udające zespół folkowy podlane lekkim sosem psychodelii...
Powyższy zapis jest prawdziwy - powstał podczas pierwszego odsłuchania płyty zespołu Czerwieńsza Strona Jabłka. Zespołu, który sprawił na mnie wrażenie, jakby to były dwie różne ekipy. Jeden zespół grający bardzo fajne, dojrzałe reggae, drugi jakby wahał się, czy ma iść w stronę poezji śpiewanej, czy jednak być zespołem rockowym.
Całości zabrakło odpowiedniego realizatora dźwięku - zbyt płytkie brzmienie, chwilami niepotrzebnie zlewało się to w "ścianę dźwięku". Niepotrzebnie, bo to nie ten rodzaj muzyki...
Nie twierdzę, że po przesłuchaniach kolejnych nie zmienię zdania - jak napisałem wcześniej była to "relacja na żywo"...
A teksty są naprawdę super i to chyba najmocniejsza strona tego wydawnictwa...
Acha, żal mam do autorów opracowania graficznego - myślałem po okładce, że to folk ;)
sobota, 29 października 2011
A sponsorem dzisiejszego sprzątania jest...
Ensiferum - fińska grupa folk-metalowa. Co prawda więcej w ich muzyce thrashu, ale i elementy folkowe są częste. A nawet zdarzają się kawałki czysto folkowe - np. śliczny "Tears".
Ogólnie w wielkim skrócie można powiedzieć, że to skrzyżowanie Metalliki, Blackmore's Night i Running Wilde.
Bardzo fajnie sprzątało się dzisiaj mieszkanie przy tej muzyce... Tylko nie wiem, czy sąsiedzi byli zadowoleni :)
Ogólnie w wielkim skrócie można powiedzieć, że to skrzyżowanie Metalliki, Blackmore's Night i Running Wilde.
Bardzo fajnie sprzątało się dzisiaj mieszkanie przy tej muzyce... Tylko nie wiem, czy sąsiedzi byli zadowoleni :)
niedziela, 23 października 2011
Tom Waits drugi raz...
O Tomie Waitsie już wspominałem. Szczególnie ważna jest dla mnie płyta "Swordfishtrombones", ale i "Rain Dogs" czy "Blue Valentine" wiele dla mnie znaczą. Zresztą praktycznie wszystkie płyty Toma mają coś, co mnie do nich przyciąga.
Jutro ukazuje się jego nowa płyta "Bad As Me". Z tego co do tej pory słyszałem bęęęęęęęędzie się działo... Ten genialny kompozytor i wokalista, bardzo dobry aktor wraca do swojej przeszłości i właściwie rozlicza się z nią. Kawałki są prawie jak "The Best Of..." z tą różnicą, że to są kawałki całkiem nowe. Po prostu można na płycie znaleźć prawie wszystkie elementy, z którymi mieliśmy niesamowitą przyjemność zetknąć się na poprzednich płytach Mistrza...
Czyżby to była zapowiedź zmian???
O wielkości artysty niech świadczy chociażby fakt, że do tej pory ukazało się 8 (słownie: osiem) albumów "tribute"...
A tu przedsmak tego, co czeka nas na nowym albumie. Jak dla mnie... REWELKA!!!
Jutro ukazuje się jego nowa płyta "Bad As Me". Z tego co do tej pory słyszałem bęęęęęęęędzie się działo... Ten genialny kompozytor i wokalista, bardzo dobry aktor wraca do swojej przeszłości i właściwie rozlicza się z nią. Kawałki są prawie jak "The Best Of..." z tą różnicą, że to są kawałki całkiem nowe. Po prostu można na płycie znaleźć prawie wszystkie elementy, z którymi mieliśmy niesamowitą przyjemność zetknąć się na poprzednich płytach Mistrza...
Czyżby to była zapowiedź zmian???
O wielkości artysty niech świadczy chociażby fakt, że do tej pory ukazało się 8 (słownie: osiem) albumów "tribute"...
A tu przedsmak tego, co czeka nas na nowym albumie. Jak dla mnie... REWELKA!!!
sobota, 8 stycznia 2011
Jatka
Kiedyś, gdzieś przez przypadek zobaczyłem tytuł "Jenisej Punk". Jenisiej, jak każdy wie, to rzeka na dalekim wschodzie... co to może mieć wspólnego z punkiem? Zacząłem szukać. No i trafiłem na autorów płyty pod tym właśnie tytułem, czyli grypę Yat-Kha.
Posłuchałem płyty i zakochałem się w nich :)
Yat-Kha jest tym co uwielbiam najbardziej - połączenie tradycji z nowoczesnością. Rockowa muzyka a do tego tradycyjny śpiew khöömei. I jeszcze wykonują w ten sposób covery znanych kawałków z różnych gatunków...
Czapki z głów przed Albertem Kuvezinem - założycielem Jat-Kha... No i dzięki temu odkryłem Huun-Huur-Tu, ale o tym kiedy indziej...
Posłuchałem płyty i zakochałem się w nich :)
Yat-Kha jest tym co uwielbiam najbardziej - połączenie tradycji z nowoczesnością. Rockowa muzyka a do tego tradycyjny śpiew khöömei. I jeszcze wykonują w ten sposób covery znanych kawałków z różnych gatunków...
Czapki z głów przed Albertem Kuvezinem - założycielem Jat-Kha... No i dzięki temu odkryłem Huun-Huur-Tu, ale o tym kiedy indziej...
poniedziałek, 1 listopada 2010
Cmentarna polka
Jako, że dzisiaj 1 listopada to i znowu będzie w miarę spokojnie... Ale i lekko horrorowato... Tom Waits. Jeden z najważniejszych artystów w moim życiu. Stworzył wiele wspaniałych utworów. Najpiękniejsze ballady wyszły spod jego pióra. Blue Valentines, Time - ciarki mnie przechodzą zawsze gdy słucham tych utworów...
Ale dzisiaj proponuję coś innego - kawałek z najlepszej płyty Waitsa. Cemetery Polka z krążka Rain Dogs...
Ps. Tom Waits to nie tylko muzyka - grywa również w filmach. Polecam szczególnie Poza prawem. Tom nie zgadza się, aby jego kawałki wykonywać w innym języku. Zrobił wyjątek dla Kazika Staszewskiego i dzięki temu możemy posłuchać utworów Waitsa w polskiej wersji...
Ale dzisiaj proponuję coś innego - kawałek z najlepszej płyty Waitsa. Cemetery Polka z krążka Rain Dogs...
Ps. Tom Waits to nie tylko muzyka - grywa również w filmach. Polecam szczególnie Poza prawem. Tom nie zgadza się, aby jego kawałki wykonywać w innym języku. Zrobił wyjątek dla Kazika Staszewskiego i dzięki temu możemy posłuchać utworów Waitsa w polskiej wersji...
Subskrybuj:
Posty (Atom)